Platforma Komunikacyjna Krakowa  Strona Główna Platforma Komunikacyjna Krakowa
www.PKK.info.pl - "Komunikacja miejska ma być dla ludzi, nigdy na odwrót"

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Praca nauczyciela
Autor Wiadomość
sylwek2k 
Dyrektor

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 24 Wrz 2009
Posty: 1151
Skąd: kraków
Wysłany: 2011-03-14, 01:28   

Locutus napisał/a:
Chyba naturalnym jest, że jak już jakieś studia skończyłeś, to starasz się potem znaleźć pracę w swoim zawodzie. Bo skoro wybrałeś jakieś studia, to znaczy, że Cię to interesowało. A – biorąc pod uwagę, że pracuje się zawodowo przez ponad czterdzieści lat swojego życia – warto chyba, żeby praca w jakiś sposób odzwierciedlała zainteresowania – i dzięki temu mogła być źródłem jakiejś satysfakcji, lub przynajmniej nie być przykra. Pracować na stanowisku, które nijak nie motywuje, nijak nie interesuje i przez które jest się w ciągłej depresji, bo robi się coś, czego się nie cierpi i będzie się to robiło ad mortem defecatum, to nie jest ciekawa opcja.


Tyle ze jest coraz wiecej magistrow, a coraz mniej stanowisk dla nich w ZAWODZIE. Skoro wybrali zle, to ich sprawa. To ze ktos konczyl jakis kierunek, WCALE NIE OZNACZA, ze to go interesuje. Jezeli ktos szuka cieplej posadki, na najblizsze 30 lat, to fakt, idzie do szkoly. Cos za cos. Tylko pretensje mozna miec do siebie samego: bo NIKT go nie zmuszal do wybrania takiego, a nie innego kierunku studiow.

Nie wiem czy rozumiesz: Panstwo nie ma obowiazku tworzyc sztucznych etatow dla nauczycieli. Bo to jest chore. A ze absolwenci spotykaja sie z brutalna rzeczywistoscia: nikt im zlotych gor nie obiecywal.


Locutus napisał/a:
Nie twierdzę, że nie ma grup zawodowych, które mają gorzej. Natomiast gorąco protestuję przeciwko zupełnie nieusprawiedliwionym stwierdzeniom, że jest im lepiej niż innym grupom socjoprofesjonalnym, czy że są w jakiś sposób uprzywilejowany. Bo nie są.

Tylko nauczyciele sa objeci Karta Nauczyciela. Prponuje sie z nia zapoznac, pozniej mozna przejsc do dyskusji - bo ich prawa i obowiazki nie okresla Kodeks Pracy a wlasnie Karta Nauczyciela.


Locutus napisał/a:
Jaja sobie robisz? 1300 brutto daje 971 złotych 81 groszy na rękę. Ponawiam pytanie: co zrobisz za niecały tysiąc złotych na rękę?

A co Ty z ta kasa. Pisalem, ze nauczyciel dostaje na dzien dobry 1200 na reke, a Ty zas wyciagasz kwote nizsza. Ale jakims cudem, sa ludzie, ktorzy pracuja za najnizsza stawke. I dla Twojego zdziwienia, dopisze, ze robia to PO STUDIACH. Tak sie konczy NADPRODUKCJA absolwentow.

Locutus napisał/a:
A nie wpadłeś na to, że nauczyciel nie jest robocikiem i że też potrzebuje czasem odpocząć? Że chciałby spędzić czas z rodziną, na czytaniu książki, oglądaniu filmów, uprawianiu sportu, czy po prostu leżąc bykiem? Więc jeśli chce ocalić weekend, to sobie posiedzi i do dziesiątej w nocy czasem.
Nosz QRDE, dlatego w pracy spedza srednio 4 godziny dziennie. Ale w dalszym ciagu pokazujesz ZALETY pracy nauczyciela, a nie wady.

Locutus napisał/a:
Jak już napisał James, na testy to sobie mogą pozwolić jedynie nauczyciele przedmiotów ścisłych. A i to nie jest zalecane na dłuższą metę, bo uczeń uczy się jedynie rozwiązywania testów, zamiast nabywać rzetelną wiedzę z danego przedmiotu.

Test dobrze przygotowany zmusi Cie do takiej samej pracy, jak rozwiazanie zadania. Ile masz przedmiotow, z ktorych sie nie da zrobic dobrych testow? Jezyk ojczysty i jezyki obce? I to by bylo na tyle.

Locutus napisał/a:
Niby dlaczego? Jakoś we Francji nauczyciel może na dzień dobry dostać 1890 euro na rękę.

To niech jedzie do Francji pracowac. Ktos mu broni? W UK lekarze tez zarabiaja wiecej, i jakos strasznych migracji tam nie ma.

Nie podnos argumentu ile moga zarobic jakies grupy spoleczne w roznych krajach, bo to tak nie dziala. Jak sobie wezmiesz pod uwage, ze srednia pensja w PL to okolo 3 kilo PLN, to sobie do niej przyrownaj pensje jakiegos pracownika z Francji. Zdziwienie? No patrz...

Locutus napisał/a:
Niby dlaczego?

Bo to nie jest argument dla rynku pracy na ktorym sie znajduje. To jest tylko i wylacznie dla niego samego argument.

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby skrzykneli sie w kilka osob i zalozyli prywatna szkole. Stoi cos na przeszkodzie? Chyba tylko to, ze trzeba zaryzykowac swoja kase a nie czekac na gotowe. Jezeli sa najlepsi, to w ciagu paru lat wyrobia sobie odpowiednia opinie i renome. Beda zarabiac dokladnie tyle, ile sobie wypracuja, i nie bedzie sytuacji, ze ktos im narzuca niska stawke wynagrodzenia. No tak, zapomnialem. Biedactwa czekaja na to, ze ktos im da ciepla posade. Rozumiesz hipokryzje sytuacji?
 
 
Locutus 
Moderator
The Morrígan


Pomógł: 1 raz
Wiek: 26
Dołączył: 19 Wrz 2009
Posty: 3013
Skąd: Antony
Wysłany: 2011-03-14, 09:26   

sylwek2k napisał/a:
Tyle ze jest coraz wiecej magistrow, a coraz mniej stanowisk dla nich w ZAWODZIE. Skoro wybrali zle, to ich sprawa. To ze ktos konczyl jakis kierunek, WCALE NIE OZNACZA, ze to go interesuje. Jezeli ktos szuka cieplej posadki, na najblizsze 30 lat, to fakt, idzie do szkoly. Cos za cos. Tylko pretensje mozna miec do siebie samego: bo NIKT go nie zmuszal do wybrania takiego, a nie innego kierunku studiow.

Przepraszam, ale jeśli ktoś kończy jakiś kierunek studiów, to zasadniczo powody mogą być dwa: albo kończy go dlatego, że go to interesuje, albo dlatego, że po tym kierunku jest praca. A Ty sugerujesz istnienie jakiejś trzeciej, tajemniczej sytuacji, w której ktoś miałby kończyć kierunek, który go NIE interesuje i po którym NIE ma pracy... Gdzie sens gdzie logika w takim postępowaniu?
sylwek2k napisał/a:

Nie wiem czy rozumiesz: Panstwo nie ma obowiazku tworzyc sztucznych etatow dla nauczycieli. Bo to jest chore. A ze absolwenci spotykaja sie z brutalna rzeczywistoscia: nikt im zlotych gor nie obiecywal.

Rozumiem, rozumiem, ale to dalej nie zmienia faktu, że nauczyciel w robocie nie ma wcale tak lekko.
sylwek2k napisał/a:

Tylko nauczyciele sa objeci Karta Nauczyciela. Prponuje sie z nia zapoznac, pozniej mozna przejsc do dyskusji - bo ich prawa i obowiazki nie okresla Kodeks Pracy a wlasnie Karta Nauczyciela.

Jak się to ma do dyskusji? Czy karta nauczyciela mówi, że nauczyciel nie ma obowiązku przygotowywać zajęć? Albo oceniać poziomu wiedzy uczniów? Nie sądzę.
sylwek2k napisał/a:

A co Ty z ta kasa.

Jak to co? Za ciężką pracę przydałoby się solidne wynagrodzenie. A tymczasem nauczyciele dostają głodowe pensje, które nie wystarczają nawet na samodzielne życie.
sylwek2k napisał/a:

Pisalem, ze nauczyciel dostaje na dzien dobry 1200 na reke, a Ty zas wyciagasz kwote nizsza.

Przepraszam bardzo – sam w poprzednim swoim poście napisałeś, że teraz pierwsza pensja, jaką nauczyciel zarabia, wynosi 1300 PLN brutto. Po czym nie wiem na jakiej podstawie (ale na pewno nie na podstawie polskiego prawa podatkowego i wysokości polskich składek) stwierdziłeś, że 1300 brutto daje 1200 na łapę. A nie daje. Po odliczeniu składek i podatków z 1300 brutto robi się niecały tysiączek na rączkę. Potem twierdziłeś – znów na nie wiadomo jakiej podstawie – że pensja nauczycielska bardzo szybko rośnie w górę – i to tak szybko, że się podwaja w kilka lat. Niestety zapytany o źródła tych nieprawdopodobnych rewelacji jakoś dziwnie schowałeś głowę w piasek.
sylwek2k napisał/a:

Ale jakims cudem, sa ludzie, ktorzy pracuja za najnizsza stawke. I dla Twojego zdziwienia, dopisze, ze robia to PO STUDIACH. Tak sie konczy NADPRODUKCJA absolwentow.

Wiem, że są. Ale czy naprawdę uważasz, że wiedzie im się dobrze?
sylwek2k napisał/a:

Nosz QRDE, dlatego w pracy spedza srednio 4 godziny dziennie. Ale w dalszym ciagu pokazujesz ZALETY pracy nauczyciela, a nie wady.

Jeżeli zaletą jest to, że podczas gdy normalny pracownik przychodzi do domu i odpoczywa, nauczyciel przychodzi do domu i siedzi nierzadko do dwudziestej drugiej, poprawiając prace i przygotowując lekcje, to chyba mamy rozbieżne definicje słowa „zaleta”. Z całym szacunkiem, mam żonę nauczycielkę, we Francji pensum godzin jest jeszcze mniejsze niż w Polsce (nauczyciel spędza w szkole jedynie 15h tygodniowo) i zapewniam Cię, że – gdyby wliczyć również czas, który żona spędza na przygotowaniu zajęć i poprawie prac – to okazałoby się, że pracuje tygodniowo więcej niż przepisy prawa pracy pozwalają. Regularnie widuję ją, jak siedzi nad robotą do dziewiątej czy dzieisątej wieczorem.
sylwek2k napisał/a:

Test dobrze przygotowany zmusi Cie do takiej samej pracy, jak rozwiazanie zadania. Ile masz przedmiotow, z ktorych sie nie da zrobic dobrych testow? Jezyk ojczysty i jezyki obce? I to by bylo na tyle.

Na teście – zwłaszcza z przedmiotów ścisłych – łatwiej zarobić dobrą ocenę. Po pierwsze, jeśli rozwiązujemy jakieś zadanie i mylimy się po drodze, od razu widzimy, że odpowiedzi odpowiadającej naszemu wynikowi nie ma – więc robimy zadanie jeszcze raz. Po drugie, nie znając prawidłowej odpowiedzi, możemy ją wydedukować (chemiczka w liceum zawsze powtarzała nam złotą zasadę przy rozwiązywaniu testów wyboru: „drogą eliminacji do koronacji”). Jeśli wykluczymy wszystkie złe odpowiedzi, ta, która nam pozostaje, będzie dobra. To właśnie pokazuje, że mając do czynienia z takimi sprawdzianami, uczeń uczy się nie wiedzy z przedmiotu, lecz rozwiązywania testów.
sylwek2k napisał/a:

To niech jedzie do Francji pracowac. Ktos mu broni? W UK lekarze tez zarabiaja wiecej, i jakos strasznych migracji tam nie ma.

Nie podnos argumentu ile moga zarobic jakies grupy spoleczne w roznych krajach, bo to tak nie dziala. Jak sobie wezmiesz pod uwage, ze srednia pensja w PL to okolo 3 kilo PLN, to sobie do niej przyrownaj pensje jakiegos pracownika z Francji. Zdziwienie? No patrz...

Chodzi mi o to, że z taką pensją francuski nauczyciel może we Francji po prostu spokojnie wyżyć – weźmie sobie kredyt na mieszkanie, opłaci media i jeszcze mu starczy na rozmaite hulanki i swawole. A co może zrobić polski belfer za swoją pierwszą pensję? Pójść się upić?
sylwek2k napisał/a:

(...) Rozumiesz hipokryzje sytuacji?

Gdzie jest hipokryzja w oczekiwaniu uczciwej płacy za uczciwą pracę?

Pozdrawiam!
LOKI
_________________
Zdecydowane "nie" dla remarszrutyzacji!
 
 
sylwek2k 
Dyrektor

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 24 Wrz 2009
Posty: 1151
Skąd: kraków
Wysłany: 2011-03-14, 17:46   

Locutus napisał/a:
sam w poprzednim swoim poście napisałeś, że teraz pierwsza pensja, jaką nauczyciel zarabia, wynosi 1300 PLN brutto


Gdzie ja napisalem, ze tyle brutto zarabia poczatkujacy nauczyciel? Napisalem, ze najnizsza stawka w PL, to 1300 brutto, wiec podana przez poprzednika kwota 1200 pln jest na pewno kwota NETTO. Nie napisalem, ze nauczyciel zaczyna od minimalnej gwarantowanej przez Panstwo kwoty brutto.

Locutus napisał/a:
Gdzie jest hipokryzja w oczekiwaniu uczciwej płacy za uczciwą pracę?

A jaka kwota jest kwota uczciwa? Kto to ocenia? Napisalem: niech zalozy swoja szkole, bedzie miec UCZCIWE zarobki. Dokladnie takie, jakie sobie wypracuje.

Locutus napisał/a:
Chodzi mi o to, że z taką pensją francuski nauczyciel może we Francji po prostu spokojnie wyżyć – weźmie sobie kredyt na mieszkanie, opłaci media i jeszcze mu starczy na rozmaite hulanki i swawole. A co może zrobić polski belfer za swoją pierwszą pensję? Pójść się upić?

Podobnie jest w przypadku innych zawodow. Z drugiej strony, sytuacja diametralnie sie zmienia, jezeli wyjedzie sie poza duze miasta.... zarobki sa porownywalne, ale ceny mieszkan drastycznie spadaja. Z krakowskich min. 6 tys/m2, na prowincji robi sie 2-2,5 tys/m2...

Locutus napisał/a:
Przepraszam, ale jeśli ktoś kończy jakiś kierunek studiów, to zasadniczo powody mogą być dwa: albo kończy go dlatego, że go to interesuje, albo dlatego, że po tym kierunku jest praca. A Ty sugerujesz istnienie jakiejś trzeciej, tajemniczej sytuacji, w której ktoś miałby kończyć kierunek, który go NIE interesuje i po którym NIE ma pracy... Gdzie sens gdzie logika w takim postępowaniu?

Czesto liczy sie, dostac tytul licencjata/inzyniera/magistra, tylko po to, zeby go miec.

Z drugiej strony, dochodzimy do analogii, gdzie producent samochodow, dalej produkuje Poloneza, tylko dlatego, ze jemu sie on podoba, i narzeka, ze nie moze go sprzedac, a jak juz sprzedaje, to nie dostaje takiej ceny, jaka by chcial dostac... rozumiesz analogie? RYNEK NIE POTRZEBUJE TERAZ POLONEZOW. Ta ilosc, ktora jest jeszcze dostepna, w pelni zaspokaja popyt na rynku..
 
 
pawelenator 
Specjalista


Pomógł: 1 raz
Wiek: 38
Dołączył: 20 Wrz 2009
Posty: 286
Skąd: Kraków Azory
Ostrzeżeń:
 1/4/4
Wysłany: 2011-03-23, 22:41   

James napisał/a:
sylwek2k napisał/a:

Argument, ze ma takie a takie wyksztalcenie, jest argumentem z tylnej czesci ciala, na 4 litery.

Studia nie są łatwe, a zarobki mniejsze niż jakby zamiast studiów zacząć machać łopatą na budowie. W krajach tzw. Zachodu bardziej szanuje się ludzi z wykształceniem. Moja mama jest nauczycielką. Gdy powiedziała krewnej z Austrii ile zarabia, to spotkała się z odpowiedzią "na tydzień?". U nas wciąż został komunistyczny sposób myślenia o pracownikach umysłowych, że to są darmozjady, że im się za dobrze powodzi. Chciałbym to móc to powiedzieć o mojej mamie.


Ta definicja komunistycznego systemu myślenia troszkę mija się z prawdą. Komunizm zakładał m.in. równość klasową, a nie dyskryminację pracowników umysłowych. Ta teza o darmozjadach to powtarzanie tez Zbigniewa z EKK. Właśnie to założenie o równości klasowej jest tym, co napisałeś na początku swej wypowiedzi. W uproszczeniu można powiedzieć "każdemu po równo", choć realia tamtego systemu były nieco inne. Ale teza "każdemu po równo" jeszcze długie lata będzie tkwić w świadomości Polaków, gdyż w końcu komunizm trwał prawie pół wieku. Choć pod koniec PRLu nauczyciele byli jedną z lepiej zarabiających grup (podobno), ale co z tego, skoro różnice w wysokości zarobków, jeśli w ogóle były, to były niewielkie.

James napisał/a:

Jeśli nauczyciel chce sprostać temu zadaniu, to musi się dobrze przygotować do lekcji. Nie można improwizować, a przygotowanie potrafi pochłaniać czas. Nie twierdzę, że nauczyciele są jakość specjalnie uciśnieni. Ale wkurzają mnie ludzie opowiadający baśnie o rzekomym dobrobycie nauczycieli, nie mający pojęcia o tym, jak to w rzeczywistości wygląda. Mało kto zdaje sobie sprawę, że nauczyciel nie kończy pracy po opuszczeniu miejsca pracy.


Co do improwizowania... tu dużo zależy od przedmiotu. W przypadku np. pracowni elektrycznej lub elektronicznej (podaję przykład z czasów mojej edukacji) jeszcze można sobie na odrobinę improwizacji pozwolić, ale w większości przypadków trzeba być przygotowanym. Wiem jak to jest, gdy się miało nauczyciela improwizującego na zajęciach, bo z takimi przypadkami miałem do czynienia w technikum i poniekąd trochę na studiach. Ale w zdecydowanej większości przypadków o improwizacji nie ma mowy.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group